Nike Air Zoom Kyotee – test butów

Jednym z modeli butów typowo biegowych, które nieźle radzą sobie w górach, jest model Nike Air Zoom Kyote. To terenowy egzemplarz o dynamicznym kształcie i wyglądzie, który sprawdza się na wymagającej nawierzchni, a przy tym nie traci nic ze swojego biegowego rodowodu.

Nike Air Zoom Kyotee | Tatra Running

Nazwa butów sugeruje, że powinno się w nich biegać po prerii i pustyni, tam, gdzie grasują kojoty. Ale myślę, że naszej szerokości geograficznej poczują się znacznie lepiej.

Mój model ma już kilka dobrych lat. Używałem go ilekroć na dworze robiła się plucha i błoto. W warunkach zimowych było to właściwie moje podstawowe obuwie treningowe. Często zabierałem je na bieganie po zmrożonej bieżni, również na szybkie treningi w terenie urozmaiconym. But jest zaskakująco lekki, a poduszka gazowa typu Zoom (czyli taka, która oddaje energię zaangażowaną w ruch), pozwala na bezpieczne lądowanie i, co istotne, dynamiczne odbicie. Pamiętam jeden z treningów w Lasku Bielańskim w Warszawie, na crossowej pętli (8X1km), na którym rozwijałem w Zoom Kyotee niezłe prędkości (do 2.50/km).

Nike Air Zoom Kyotee | Tatra Running

Jednocześnie cholewka tego modelu pozwala na ochronę przed błotem i wilgocią. Mój, już zabytkowy nieco model, nie jest jeszcze pokryty Goretexem, ale gęstym meshem, który mimo wszystko pozwala stopie „oddychać”, a zarazem ogranicza przepuszczanie wilgoci do środka. Aktualnie na rynku są już tylko odmiany Kyotee GTX, więc środowisko wewnątrz buta powinno być suche. Jedynym mankamentem wydały mi się sznurówki, które musiałem mocno zaciskać przed treningiem. Cholewka jednak na tyle ściśle przylega do stopy, że po przypadkowym rozwiązaniu sznurówek but nie spada.

Wspomniana amortyzacja w postaci poduszek Zoom Air nieźle rozkłada siłę uderzenia o podłoże. Nie jest to amortyzacja najwyższego stopnia – pod stopą czuć niektóre nierówności terenu, stopa lekko męczy się po 20 km na safalcie, ale to akurat zaleta w butach terenowych. W nich przecież chodzi o to, by „czuć” podłoże i móc na jego zmiany reagować.

Podeszwa zewnętrza Kyotee ma agresywny bieżnik, po kilku sezonach nie widzę na nim specjalnych śladów starcia, a but, poza warunkami leśnymi, testowałem również w Tatrach, gdzie o ostre kamienie i uskoki terenu nie jest trudno. Model całkiem nieźle sprawdził się też w zimie, gdyż bieżnik ma taką strukturę, że nie łapie śniegu i zapewnia dobrą trakcję na śliskim podłożu.

Cóż, Kytoee nie są może najpiękniejsze, nie są może nastawione na maksymalną ochronę stopy, pozostają jednak butami wygodnymi, mimo swojego trailowego rodowodu. Na pewno dla osób, które cenią sobie trwałość i poczucie, że w górach biegną, a nie człapią – będą świetnym towarzyszem na długich treningach. W końcu sygnowane są rysunkiem Billa Bowermana, legendarnego trenera i konstruktora butów runningowych, który na pukcie dopasowania, lekkości i trwałości miał fioła…

Nike Air Zoom Kyotee | Tatra Running

Najlepszą wizytówką zimowych możliwości moich Zoom Kyotee niech będzie fakt, że we wrześniu tego roku wdrapałem się w nich (częściowo biegnąc) na szczyt Aragatsu – najwyższej góry Armenii (4090 m n.p.m.). Na zdjęciu powyżej minę mam nietęgą, bo zmagam się z hipoksją, za to poniżej jestem już szczęśliwszy. Wraz z Magdą Derezińską dzielą nas metry od szczytu, a na nogach mamy niezbyt typowe górskie obuwie. Cóż… nie róbcie tego sami!

Nike Air Zoom Kyotee | Tatra Running

Comments

comments

Leave a reply

*

*

Your email address will not be published. Required fields are marked *