Wywiad z Kubą Czają, triathlonistą niepospolitym

Kuba, wywodzisz się z lekkiej atletyki, jesteś wielokrotnym Mistrzem Polski w biegach długodystansowych w kategorii juniorów, młodzieżowców i seniorów, zdobywcą srebrnego medalu na Uniwersjadzie oraz w Pucharze Europy, a także Olimpijczykiem. Zaledwie dwa lata temu zająłeś się triathlonem, a to oznacza- zacząłeś uczyć się pływać, wsiadłeś pierwszy raz na poważnie na rower – i w tak krótkim czasie wspiąłeś się do ścisłej czołówki triathlonistów w Polsce, w ubiegłym roku zwyciężając jeden z najstarszych i najważniejszych triathlonów w naszym kraju ( Susz Triathlon 2013). Czy możesz nam wytłumaczyć, jak się to robi?

Starty w triathlonie traktuję jako wyzwanie, które pozwala mi utrzymać sportową formę. Niestety nie mogę poświęcić na trening tyle czasu, co kiedyś, dlatego staram się optymalizować każdą jednostkę treningową tak, aby była ona ukierunkowana pod przyszłe starty. Niestety ze względu na brak czasu musiałem postawić na trening intensywny o dość małej objętości, a więc znaczna część mojego treningu to trening podprogowy i nadprożowy, a więc dość intensywny. Wciąż jednak brakuje mi czasu przede wszystkim na odpowiednio ukierunkowany trening pływacki i kolarski, choć już na rowerze całkiem nieźle się czuję.

1386140742_201312040842s

Półtora roku temu ukończyłeś morderczy dystans Ironmana w Kopenhadze uzyskując niesamowity wynik, jeden z najlepszych w 2012 roku wśród polskich triathlonistów na dystansie długim; po prawie 4 km pływania i ponad 180 km pedałowania przebiegłeś dystans maratonu w najlepszym ze wszystkich zawodników czasie 2.44.29. Czy bieganie pozostaje wciąż najmocniejszym ogniwem w Twoich startach w triathlonie? I w ogóle jak wygląda twój trening w rozkładzie tygodniowym?

Bieganie sprawia mi najmniej problemów w dyscyplinie, jaką jest triathlon. Jako były biegacz wyczynowy, to właśnie na części biegowej odrabiam najwięcej. Bieganie sprawia mi też najmniej problemów, pomimo naprawdę niewielkiej objętości w treningu biegowym. Geny i lata treningu jednak robią swoje i bieganie jest dla mnie po prostu z tych dyscyplin najłatwiejsze.
Wciąż się rozwijam, głównie pływacko i kolarsko, zatem mój wynik w Ironmanie da się jeszcze poprawić – choć to na pewno nie będzie łatwe. Bez wątpienia wytrzymałość jest moją dominującą cechą, dlatego to właśnie dystans Ironmana wybrałem dla siebie jako dystans docelowy, gdyż w nim mogę osiągnąć najlepsze wyniki.
Muszę przyznać, że w moim treningu nie ma czegoś takiego jak rozkład tygodniowy, gdyż mam tak dużo pracy, że trening jest bardziej wciskany w wolne luki w pracy i życiu rodzinnym. Generalnie trenuję ok. 12-15 godzin w tygodniu, w tym pływam do 10-12km, jeżdżę na rowerze ok. 180-250km i biegam 50-70km, ale podkreślam, że o objętościach decyduje raczej fakt, ile mam czasu wolnego, który mogę poświęcić na trening.

Na naszych obozach udzielasz indywidualnych konsultacji dietetycznych, jesteś też jednym z naszych trenerów. Razem uczymy uczestników naszych obozów, że aby podnieść swoją wydolność powinni możliwie często trenować w górach, które są do treningu świetnym terenem i zarazem uzupełnieniem treningu w terenie płaskim. Czy sam często trenujesz w górach?

Góry w treningu wytrzymałości są jednym z najmocniejszych bodźców treningowych, dlatego bardzo chętnie w góry przyjeżdżam, zarówno przy okazji obozów Tatra Running, jak również podczas innych wyjazdów. Góry pozwalają połączyć trening siły z wytrzymałością, co jest podstawą zarówno z bieganiu, triathlonie czy też kolarstwie. W górach jestem zwykle po 4-5 razy w roku na kilka dni. Również jako zawodnik wyjeżdżałem na obozy górskie, które pozwoliły mi na osiągnięcie szczytu formy i zapewniły udział w wielu światowych imprezach. Na przełomie kwietnia i maja planujemy  wraz z moimi kolegami i trenerami z Tatra Running przeprowadzenie obozu Tatra Running Tri dla amatorów triathlonu ( http://www.tatrarunning.pl/obozy/triathlonowa-majowka-w-tatrach-oboz-triathlonowy-z-kuba-czaja ), aby nie tylko biegacze, ale również triathloniści mogli skorzystać z bodźca treningowego, jaki dają góry.

1386140567_201312040847s

Jak oceniasz rozwój triathlonu jako dyscypliny wybieranej coraz częściej przez amatorów w Polsce? Co może dać obóz triathlonowy takiemu amatorowi – zapaleńcowi?

Rzeczywiście z roku na rok coraz więcej ludzi próbuje się zmierzyć z triathlonem. To oczywiście  pozytywne zjawisko – ludzie chcą się ruszać, sięgają po nowe wyzwania, chcą się sprawdzać już nie tylko w bieganiu, ale tez w innych dyscyplinach. Jednak wciąż brakuje im solidnych podstaw do sensownego, czyli przede wszystkim bezpiecznego uprawiania triathlonu. Dlatego bardzo ważne jest nie tylko to, aby tacy amatorzy poznali właściwą technikę pływania, nauczyli się poprawnie biegać czy jeździć na rowerze. Najważniejsze jest to, by od początku nabierali dobrych treningowych nawyków, by oraz żeby ktoś naprawdę doświadczony im to rzetelnie przekazał. Dlatego taki obóz triathlonowy, jaki organizujemy, gdzie za każdą z dyscyplin odpowiadają utytułowani i wciąż startujący trenerzy i zawodnicy, jest do tego świetną okazją.

Na co dzień warunki do trenowania masz na wskroś amatorskie; pracujesz jako wykładowca, dietetyk sportowy, trener, masz dwójkę małych dzieci. Jaka jest Twoja recepta na sensowny trening w takich warunkach? Co poradziłbyś wszystkim tym ludziom, którzy twierdzą, że nie uprawiają sportu bo nie mają na to czasu?

Kluczem do sukcesu jest po pierwsze rodzina, która mnie wspiera w tym co robię.  Po drugie – dobra, wręcz bardzo dobra organizacja czasu. Przez wiele lat mojej kariery biegacza wyczynowego łączyłem trening z ciężkimi studiami, to nauczyło mnie skutecznego łączenia spraw zawodowych i treningu. Generalnie każdy, kto chce osiągnąć „swoje mistrzostwo” musi tak zaplanować trening, aby mógł go wykonać w połączeniu z pracą i życiem rodzinnym. Wiele osób stawia sobie zbyt wygórowane cele treningowo-startowe, które potem nie są w stanie wykonać, zarówno ze względu na obowiązki w pracy, jak i obowiązki rodzinne. Na każdy nasz obóz w Tatry przyjeżdżają tacy biegacze: bardzo ambitni, chcący w pierwszym sezonie od razu biegać np. maratony. I trenują pół roku, rok, dostają kontuzji i kończy się ich trenowanie. Kluczowym jest to, żeby dostosować trening do warunków swojej codzienności, a to oznacza – tak optymalizować obciążenia, żeby się treningiem nie przeciążać i by mieć możliwość odpoczynku. Staramy się to za każdym razem „wtłaczać” do głów uczestnikom naszych obozów w Tatrach.
Warto zatem postawić sobie realne cele i je w miarę możliwości konsekwentnie realizować. To jest bardzo ważne, bo wiele razy zmęczenie mówi nam „nie idź”, a czasem w takie dni również jednak trzeba się przełamać i wyjść. Podobnie jest i na odwrót- czasem lepiej jest się powstrzymać od wyjścia na trening, bo tego dnia to odpoczynek ma być sensownym środkiem treningowym ( tak!!) Sam tego doświadczam wiele razy i wiem, jak ważna jest konsekwencja w dążeniu do wyznaczonego celu.

Jakie są Twoje dalsze plany startowe? Czy planujesz startować na dystansie Ironmana?

Zeszłoroczny sezon zakończyłem startem na Mistrzostwach Europy na dystansie 70.3 IM w Wiesbaden, gdzie w bardzo mocnej stawce i na bardzo trudnej trasie zająłem 44 miejsce na ponad 2000 uczestników, a 6-te w swojej kategorii wiekowej. Niestety przegrałem pływaniem i właśnie to na przyszły rok postaram się dalej poprawić. Jeżeli chodzi o plany startowe, to celem głównym jest poprawienie wyniku na dystansie Ironmana, ale miejsce startu jeszcze nie jest ustalone.
Do zobaczenia w Tatrach!

Comments

comments

Leave a reply

*

*

Your email address will not be published. Required fields are marked *