Przemek Sobczyk zwycięzcą Biegu Granią Tatr

Na początek mała zagadka – kto to jest na poniższym filmiku? (zdjęcia Jan Wierzejski, kliknij w poniższy link, by obejrzeć)

przemekbiegnie

A teraz rozwiązanie:

W sobotę 17 sierpnia odbył się pierwszy prawdziwie wysokogórski bieg ultra w Polsce – Bieg Granią Tatr o sumie podejść 5000 metrów, na dystansie 70 km.

Dwustu pięćdziesięciu zawodników ruszyło o 4 w nocy z Siwej Polany w głąb Tatr. W tych niesamowitych zawodach wielki sukces odniósł Przemek Sobczyk, członek i zarazem podopieczny Tatra Running Teamu. Zdeklasował najlepszych polskich biegaczy górskich i przybiegł na metę z czasem 9 godzin 9 minut i 29 sekund. W Kuźnicach, wycieńczony, ale szczęśliwy i wzruszony, Przemek powiedział dziennikarzom: – Jeśli chcecie biegać tak jak ja – przyjeżdżajcie w Tatry na nasze obozy Tatra Running.

Kolejny zawodnik, utytułowany biegacz ultra – Hiszpan Salvador Calvo Redondo, pojawił się na mecie 40 minut później. Wśród kobiet zwyciężyła Magdalena Łączak, zawodniczka z Mielca ze świetnym wynikiem 10 godzin 38 minut.

Jak przygotować się do najtrudniejszego biegu ultra w Polsce? Gdzie tkwią rezerwy treningowe? Jak wyglądała walka Przemka z dystansem i przeciwnikami? I wreszcie – skąd się wziął na sportowym świecie?

Z Przemkiem Sobczykiem rozmawia Magda Derezińska-Osiecka.

Przemku, po pierwsze – bardzo Ci gratulujemy. To Twój wielki sukces. Jesteśmy bardzo dumni, tym bardziej, że jeszcze w zeszłym roku byłeś uczestnikiem naszego obozu, szybko potem stałeś się członkiem naszego teamu jako przewodnik tatrzański i trener, a od zeszłej jesieni biegasz pod okiem naszego obozowego trenera Kuby Wiśniewskiego. Niezmiernie się cieszymy, że mogliśmy mieć swój wkład w Twój wspaniały wynik!

Bardzo dziękuję za gratulacje. Muszę się przyznać, że kiedy byłem uczestnikiem jednego z pierwszych obozów, moje dotychczasowe spojrzenie na trening, jedzenie i odpoczynek legły w gruzach… To, czego się dowiedziałem, nie pokrywało się z tym, co gdzieś tam od lat czytałem, czy słyszałem. Byłem jednak na tyle zdesperowany (miałem dość bycia non stop drugim), że postanowiłem wykorzystać te proste rady i zadziałało. Powoli stawałem się coraz lepszy i lepszy. Mam nadzieję, że z tej współpracy zbierzemy jeszcze niejeden plon.

Na mecie. fot.Bartek Dobroch

Na mecie. fot.Bartek Dobroch

Wywodzisz się ze skialpinizmu, od wielu lat razem startujemy w zawodach skialpinistycznych w kraju i za granicą. Masz na swoim koncie wiele sukcesów w tej dyscyplinie, ale chyba nigdy nie zdobyłeś pierwszego miejsca…

Nie pamiętasz naszego zwycięstwa na Memoriale Strzeleckiego?;-) Ale całkiem serio – coś tam czasem wygrałem, ale raczej były to mniej ważne zawody. Pierwsze miejsce w Biegu Granią Tatr jest pierwszym moim zwycięstwem w zawodach ważnych i prestiżowych… i mam nadzieję, że nie ostatnim! Mam wrażenie, że po wielu latach ciężkiej i nie zawsze owocnej pracy w końcu utrafiłem w sedno treningu i to pozwoli mi jeszcze bardziej podnosić moją wydolność. Jestem pewny, że to dopiero początek mojej drogi i że już niedługo znów coś „zgolimy”. Z takim Teamem jesteśmy skazani na sukces.

Mało kto (poza kadrą i obozowiczami Tatra Running oczywiście) spodziewał się, że Przemek Sobczyk, w świecie biegowym osoba raczej dotąd nieznana – zwycięży w tak trudnym i zarazem wyjątkowym biegu. I że pokona całą czołówkę polskich biegaczy górskich, w dodatku z ogromną przewagą 40 minut nad drugim zawodnikiem. Dodajmy, że zawodnik ten to europejskiej klasy biegacz ultra,  zwycięzca biegu Transvulcania 2009 oraz Mistrz Hiszpanii w biegach górskich. Jakie to uczucie zwyciężyć w pierwszym BGT? I co Twoim zdaniem było kluczem do tak spektakularnego wyniku?
W zapowiedziach przed Biegu Granią Tatr wymieniano wiele nazwisk, ale mojego nie. Nikt nie myślał, że ktoś jest w stanie wyskoczyć „zza pleców” utytułowanych kolegów. Jednak moje ostatnie treningi i starty kontrolne pokazywały, że wszystko idzie w dobrym kierunku i że będę mógł powalczyć o czołowe miejsca.
Wygrana zawsze smakuje wspaniale, to jest nagroda za cały trud włożony w przygotowanie – to miłe słyszeć tak wiele ciepłych słów pod swoim adresem. Podczas Biegu Granią Tatr wszystko „zagrało” – założenia startowe, woda, jedzenie, sprzęt – oczywiście to wszystko było przetestowane wielokrotnie na treningach. Sam cykl przygotowawczy stworzony przez trenera Kubę Wiśniewskiego wypalił w 100% , odżywianie wg wytycznych dr. Kuby Czaji sprawdziło się w tych ciężkich warunkach i wreszcie sama pomoc „zajączka” czyli Kuby Osieckiego już w czasie biegu – była bezcenna. 3 razy Kuba…

IMG_2950Razem z żoną prowadzisz Yurta Bar oraz sklep w Kuźnicach, jesteś zawodowym kucharzem, którego pyszne potrawy mamy przyjemność kosztować podczas naszych obozów. Oprowadzasz po Tatrach jako przewodnik. Jak udaje Ci się w amatorskich warunkach znaleźć czas na profesjonalny trening i odpoczynek? Ile trwa zazwyczaj Twój trening?
Czas, który spędzam na treningach jest uzależniony od okresu przygotowawczego, w którym się znajduję. Gdybym miał to uśrednić, to czasu treningu wyszłoby od 1 do 3-4 godzin dziennie. Sport uczy systematyczności i jak tylko są chęci, to zawsze znajdziemy na niego czas. Ponieważ obowiązków pozatreningowych w ciągu dnia mam sporo, nauczyłem się zaczynać dzień od tego, co dla mnie najważniejsze – czyli biegam bardzo wcześnie rano, a potem idę do pracy. Poza tym mam bardzo wyrozumiałą żonę i to mi niezmiernie pomaga.

IMG_2990

Trójka najlepszych zawodników. Z lewej Salvador Calvo Redondo, z prawej Józef Pawlica

Przebiegłeś 70 kilometrów po Tatrach pokonując 5000 metrów przewyższenia. Trwało to niewiele ponad 9 godzin, podczas których byłeś niemalże cały czas sam. Przypuszczałeś, że masz aż taka przewagę nad kolejnymi zawodnikami. O czym myślałeś w trakcie biegu? Jak zazwyczaj psychicznie przygotowujesz się i motywujesz do zawodów?
Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, ale jak rywale „nie trzymali mi nogi” to postanowiłem, że zaryzykuję i pocisnę sam. Trenuję zwykle sam i często w góry na wiele godzin też chodzę sam, zatem nie mam problemów z „samotnością długodystansowca”, choć wiem, że wiele przyjemnych treningów można zrobić z przyjaciółmi (choćby ten ostatni, niedzielny z Kubą Osieckim:).
Poza tym na trasie zawodów nie byłem sam – był ze mną trener Kuba , który wysłał mi przed zawodami ważnego smsa. Ta wiadomość miała jasny przekaz, który dodawał mi sił i motywacji na tej długiej trasie zawodów.

IMG_2980

Przemek na mecie z Magdą Łączak, zdobywczynią 1-go miejsca wśród kobiet

Co mógłbyś powiedzieć wszystkim pasjonatom biegania, którym a) brakuje wiary we własne możliwości oraz b) tym, którym się wydaje, że po roku treningu zostaną maratończykami bądź ultrasami?
Małymi kroczkami do przodu … Nie należy się zbyt szybko zniechęcać bo ciężka i zarazem rozsądna praca musi przynieść efekty. Mogę poradzić tak: postaw sobie mały cel i do niego dąż, a jak go osiągniesz postaw sobie kolejny – tym razem już bardziej ambitny, ale wciąż realny do osiągnięcia. To da ci sporo motywacji i zachęci do ciężkiej pracy. Nie ucz się na swoich błędach, a wykorzystuj błędy innych i ich unikaj!
Wszystko w życiu ma określony cykl np. pory roku : wiosna, lato, jesień, zima – i tak samo jest w bieganiu – nie można biegać cały rok tak samo, podobnie jak nie można biegać maratonów czy biegów ultra nie mając kilkuletniego doświadczenia z biegów krótszych.

Dziękuję za rozmowę.

IMG_3392pp

Pierwsze chwile po dotarciu do mety. Przemek z Magdą oraz córką Zuzią

Comments

comments

Leave a reply

*

*

Your email address will not be published. Required fields are marked *