Pierwszy obóz kobiecy – zima 2012

"„Lecz to są słowa, słowo często kłamie –
Ja miłośc moją czynem pokazałem”"

— G.Byron

Obóz kobiecy Tatra Running był czynem naszej miłości do biegania i Tatr. To z tej miłości pokonaliśmy prawie 1600 m przewyższenia i około 70 km w ciągu czterech dni. W górach kilometry liczą się podwójnie, wie o tym każdy, kto biegania na wysokościach skosztował. Ten czyn to wyczyn, a oto jego krótkie podsumowanie 😉

Zobacz galerię obozu »

Obóz kobiecy – luty 2012

Opiekę nad uczestniczkami sprawował Kuba Czaja, olimpijczyk i medalista Mistrzostw Europy w biegach długich, dietetyk sportowy, Magda Derezińska-Osiecka, przewodnik tatrzański i v-ce mistrzyni świata w skialpinizmie, oraz Jarosław Dymek – fizjoterapeuta sportowy.
Gościł nas bardzo życzliwie i żywił luksusowy Hotel Grand Nosalowy Dwór w Zakopanem, a podczas treningów sił i energii dodawały nam odżywki Vitarade oraz pełne wartościowych węglowodanów smakołyki z Cukierni Gałuszka. Serdecznie dziękujemy!
Wróciliśmy do codzienności z trudem, ale naładowani nową energią, zachęceni do dalszego biegania. W głowach obrazy śnieżnobiałej, cichej przestrzeni górskiej, którą przemierzają nasze biegowe buty. Te właśnie obrazy, pielęgnowane na co dzień, mają dodawać nam sił, nim nadejdzie wiosna.

Dzień 1

Krótkie rozbieganie. Aklimatyzacja po podróży.
Pierwszy obóz kobiecy - luty 2012

Dzień 2

Malowniczą Doliną Olczyską na Nosal. Pierwsze panoramy Tatr, pierwsze zachwyty, ale i pierwsze bóle łydek. W trakcie biegu podzieliliśmy się na dwie grupki, nie każdy ma przecież to samo tętno;-)
Trening popołudniowy to ok. 4 km rozbiegania, potem głównie rozciąganie, ćwiczenia obwodowe oraz core stability. Niektóre z wytrwalszych uczestniczek miały jeszcze siłę na wskoczenie do jacuzzi, którego widok kusił podczas ćwiczeń na siłowni. Wieczorem sto pytań do dietetyka Kuby Czaji. Złe nawyki żywieniowe czas zmienić!

Dzień 3

W sumie 18 km w deszczu i ok. 400 m. przewyższenia. Niektórym ciężko było uwierzyć, że się uda, ale zaufano trenerom, i udało się; nie tylko dobiegłyśmy do Morskiego Oka, ale też przebiegłyśmy się po jego zmrożonej tafli! W schronisku zasilenie węglowodanami – powergele Vitarade oraz razowe ciasteczka wyprodukowane specjalnie dla nas w Cukierni Gałuszka. Znów potwierdziło się, jak bardzo nasz trud zostaje wynagradzany. Wrażenia niezapomniane..
A po południu ciąg dalszy atrakcji – warsztaty w Tatrzańskim Parku Narodowym, a tuż po nich krótki rozruch Doliną Jaworzynki. Bieg w Tatrach w porze zmierzchu to czysta metafizyka.
Po kolacji spotkanie z niezwykłą osobowością i kobietą, jakich mało; himalaistka Ola Dzik opowiedziała o swojej drodze do gór wysokich, o biegu na pięciotysięczny Elbrus, o lękach i planach na przyszłość.

Dzień 4

W prześwitach słońca dobiegliśmy do Polany Małołąckiej. Trenerzy czuwali nad techniką i ergonomią biegu, chcąc przekazać uczestniczkom trudną sztukę podbiegania w grząskim i śliskim terenie. Przez Przysłop Miętusi dobiegliśmy do Doliny Kościeliskiej. Na Niżniej Kirze Miętusiej przebieżki i dokładna analiza techniki biegu każdej z uczestniczek. Najciężej zmienić nawyki ruchowe, które utrwaliły się przez kilka lat.
Popołudniowy trening to rozruch na terenie COS w Zakopanem połączony z przebieżkami na stadionowym tartanie. Na siłowni w Nosalowym Dworze ćwiczenia z piłką i gumami rehabilitacyjnymi, a po nich masaż, woreczki z lodem i inne cuda wyczyniane przez naszego fizjoterapeutę.

Dzień 5

Zima zaskoczyła nas w nocy świeżymi opadami śniegu. W iście bajkowej bieli wbiegaliśmy na Halę Gąsienicową. Powrót wzdłuż Suchej Wody Gąsienicowej. Niekończąca się biel, cisza i świerki; biel, cisza i świerki…. Do zobaczenia na następnym obozie!
Tatra Running Team

Comments

comments

Leave a reply

*

*

Your email address will not be published. Required fields are marked *