Obóz biegowy – listopad 2012

Za każdym razem wydaje nam się, że obóz Tatra Running ma coraz fajniejszych uczestników. Tak było i podczas listopadowego zgrupowania w Zakopanem. Możemy śmiało powiedzieć, że wszyscy, mimo zróżnicowanego poziomu sprawności i formy, podołali wymagającym trasom i z radością poddali się wymagającej części teoretycznej naszego obozu. Już na wstępie składamy uczestnikom jesiennego obozu serdeczne podziękowania za zaufanie, jakim nas obdarzyli i otwartość na przekazywaną wiedzę praktyczną oraz teoretyczną.

Zobacz galerię obozu »

Obóz biegowy – listopad 2012

Już pierwsze spotkanie z grupą ponad 20 osób w hallu Nosalowego Dworu napawało optymizmem. W dodatku wspaniała listopadowa pogoda (specjalnie załatwiona przez Tatra Running Team), sprzyjała treningom na świeżym powietrzu. Zaczęliśmy 14 listopada od treningu na stadionie COS, podczas którego analizowaliśmy technikę biegu uczestników. Wieczorem zapis wideo odcinków na tartanowej bieżni pomógł znaleźć kadrze mocne i słabsze strony biegaczy.
Drugiego dnia w pełnym słońcu wbiegliśmy na Nosal, a połowa grupy udała się na dodatkową walkę z podbiegiem pod Kopieniec. Po południu najpierw wpadliśmy do siedziby głównej Tatrzańskiego Parku Narodowego na krótkie warsztaty ekologiczne prowadzone przez Magdę Derezińską-Osiecką. Na stadionie czekała nas sesja z płotkami pod nadzorem trenera Kuby Wiśniewskiego, a na sali fakultatywna relaksacja z Magdą Kasak. Wieczorny wykład na temat roli węglowodanów w żywieniu biegaczy dr. Czaji rozwiał wątpliwości – jak , co i kiedy przyjmować, by zachować energię i zdrowo się męczyć.

W piątek 16 listopada pojechaliśmy do wylotu Doliny Lejowej, którą podbiegliśmy do ścieżki nad Reglami. Przez Dolinę Kościeliską dostaliśmy się najpierw na Przysłop Miętusi, a następnie rozdzieliliśmy na grupę mniej i bardziej zaawansowaną, które powróciły do Nosalowego Dworu, odpowiednio: ścieżką pod Reglami oraz przez Dolinę Strążyską. W sumie pokonaliśmy blisko 18 km z kilkusetmetrowym przewyższeniem. Popołudniowa sesja obejmowała lekki trucht oraz ćwiczenia na sali wzmacniające mięśnie brzucha, grzbietu i stabilizujące kręgosłup. Pod wieczór, w trakcie swojego wykładu, Kuba Wiśniewski starał się przekazać uczestnikom, jak trenować z głową i czerpać przyjemność z systematycznej poprawy formy.

Sobota to zdecydowanie najbardziej wymagający dzień i najdłuższa trasa ze wszystkich dotychczasowych obozów Tatra Running. Zaczęliśmy nad Morskim Okiem, by przez Świstówkę (oszałamiające widoki ), dotrzeć do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Po krótkiej regeneracji w schronisku najciekawszy etap wycieczki marszobiegowej, czyli droga do Doliny Gąsienicowej przez przełęcz Krzyżne, usytuowaną na wysokości 2112 m n p m . Okazało się, że najtrudniejsze nie było podejście, ale zbieg z przełęczy. Dzięki idealnej jak na listopad pogodzie, można było cieszyć się pięknymi widokami, a po następnych kilkudziesięciu minutach naleśnikami w schronisku Murowaniec. Ostatnia część treningu – droga przez Boczań do Zakopanego to była już pestka. Ta wyprawa, z blisko 1300-metrowym przewyższeniem była treningiem nie tylko ciała, ale i ducha. Jednak wszyscy bez wyjątku pokazali swój mocny charakter i w różnym tempie, choć zawsze pod opieką trenerską, dotarli do hotelu. Zmęczeni, ale szczęśliwi. Wieczorem było co opowiadać i oglądać na zdjęciach, a wykład na temat ski-alpinizmu Magdy był świetnym zakończeniem obfitego we wrażenia czwartego dni obozu.

Niedziela to spokojniejsza wycieczka do ciekawej i mało znanej zarazem Doliny ku Dziurze oraz wizyta w tamtejszej jaskini. Wracając, dla utrwalenia nabytych umiejętności, „zahaczyliśmy” o stadion COS na ćwiczenia techniki. Potem wielu uczestników czekała podróż do domu i smętne spoglądanie w lusterko na oddalające się Tatry…
Lightmotivem naszych treningów było rozciąganie i przypominanie o prawidłowej technice biegu, nawet pod koniec wymagających sesji. Przez cały obóz dr Jakub Czaja niestrudzenie odpowiadał na trudne pytania podczas indywidualnych konsultacji żywieniowych. Fizjoterapeuci Jarek i Vadim starali się masażem rozluźniać zmęczone mięśnie oraz niwelowali skutki drobnych urazów. W hotelowym SPA każdy moczył się, nagrzewał i odpoczywał, doskonale regenerując się przed następnymi wyzwaniami treningowymi.
Każdy z uczestników otrzymał bogaty pakiet obozowy od naszych partnerów: funkcjonalne koszulki technologiczne od Nike, zapas odżywek od Vitargo, ciasteczka z zaprzyjaźnionej cukierni Gałuszka oraz numery Runners’ World z obozową relacją w roli głównej. Dziękujemy serdecznie tym firmom i instytucjom za cenną pomoc, która ponownie pomogła nam pokonać tatrzańskie trasy!

Comments

comments

Leave a reply

*

*

Your email address will not be published. Required fields are marked *