Na lądzie, w powietrzu czy pod wodą? O zaletach biegania jako aktywności lądowej

Ewolucja wypchnęła nas z wody na ląd i nie dała skrzydeł do przemierzania przestrzeni powietrznej. Aktywność na lądzie jest więc dla nas naturalna i tylko osiągnięcia techniki pomagają nam wykraczać poza grawitację czy umożliwiać dłuższe przebywanie w wodzie.

Jesteśmy niczym mitologiczny Anteusz, który czerpał siły po zetknięciu z Ziemią. Uprawiając któryś ze sportów lądowych walczymy z oporem materii własnej oraz tej, z którą stykamy się powierzchnią ciała. Jednak cały czas możemy na tej Ziemi spocząć i zebrać siły do następnych wyzwań. Nie jesteśmy ptakami, które odpoczywają w locie, nie potrafimy bez zagrożenia życia zasnąć na powierzchni wody. W wymiarze symbolicznym na co dzień potrzebujemy twardego podłoża pod stopami, by przypominało nam o tym, skąd się wywodzimy, co musimy realnie zrobić, by dojść (a nie dolecieć na latającym dywanie) do naszych konkretnych celów.

10688_bg

Hans Sebald Beham (1500-1550). Herkules Zabijający Anteusza. Anteusz – olbrzym, jeden z gigantów. Syn Posejdona i Gai. Był sławnym zapaśnikiem, niepokonanym, bo odzyskiwał siły po dotknięciu matki (Ziemi). Zabił go Herakles, który nie pozwolił Anteuszowi dotknąć ziemi (uniósł go w powietrze).

Aktywności na lądzie, takie jak jazda na rowerze, wspinaczka górska, gra w tenisa pozwalają na poznanie własnego ciała i jego ograniczeń, ale przede wszystkim na rozwijanie cech, które mamy niejako wpisane w nasze DNA, takich jak szybkość, wytrzymałość, skoczność. W sportach lądowych można je rozwijać w czystej postaci, w formie zbliżonej na naszych aktywności codziennych.

Sporty lądowe są wciąż mniej czasochłonne od wodnych czy powietrznych. Pójście na półgodzinny basen wymaga więcej zachodu i zajmuje fizycznie zdecydowanie więcej czasu niż założenie butów biegowych i ruszenie na trasy pod naszym domem. Nie mówiąc już o nakładach finansowych, które niesie ze sobą amatorskie lotnictwo w porównaniu do np. halowych gier zespołowych…

Z reguły aktywności lądowe nie wymagają również aż takiego opanowania umiejętności, jak sporty wodne czy lotnicze. Czyli są bardziej, w dobrym tego słowa znaczeniu, egalitarne. W sporcie amatorskim pozwala to na szybsze cieszenie się z aktywności ruchowej, nieobciążonej aż w takiej mierze techniką i „nadbudową” sprzętową. W sporcie wyczynowym umożliwia to rywalizację i porównanie do ludzi na całym świecie, a nie tylko wewnątrz wąskiej grupy uprawnionych.

kite_surfing_ukraine_426

Kitesurfing. Fot. Kiteboardingstuff.com

Sam uprawiam i propaguję bieganie jako najbardziej dostępną, tanią i zdrową aktywność. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że każdy potrafi w krótkim czasie przygotować się do pokonania 5 km. Nie stanie się tak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, będzie to wymagało własnej pracy, ale nie niebiotycznych nakładów czy obecności opiekuna, który w początkowej fazie sportów wodnych lub powietrznych musi literalnie czuwać nad tym, czy się nasz nowicjusz nie utopi lub spadnie z wysokości. W dodatku kształtowana w amatorskim bieganiu wytrzymałość  zmniejszy wydatnie ryzyko chorób serca, usprawni zasiedziałych, szybko udowodni sceptykom, że… „Dałem radę!”.

Czuję, że poznałem dane miejsce tylko wtedy, kiedy pokonałem je biegiem. Czuję i słyszę bicie serca, walczę z grawitacją, ale jej nie zaprzeczam. Kiedy biegam w mieście, szybko i skutecznie zanurzam się w siebie i odcinam od świata, jednocześnie pozostawając z nim w namacalnym kontakcie. Gdy biegam po górach, zatapiam siebie, krok po kroku, w otaczającej przestrzeni, której nie posiadam, w której żyję pełnią wrażeń.

TATRA_RUNNING 203

Bieganie w Tatrach. fot. A. Szmigiel-Wiśniewska

 

Kuba Wiśniewski – wyczynowy długodystansowiec, trener biegania, ekspert Nike, organizator imprez biegowych oraz obozów Tatra Running.

Tekst w skróconej wersji ukazał się 30.06.2015 r.w dzienniku Metro.

Comments

comments

Leave a reply

*

*

Your email address will not be published. Required fields are marked *